czwartek, 14 lutego 2013

L♥ve Kr♥ve

... pisał Byk :)
I nic dziwnego - w tej Kr♥wie nie mógł się nie zakochać!!!


Ba! Byk ten, niecnota, miłosne swe wyznania czynił chyba na Kr♥wie właśnie!


A może to ona postanowiła uczynić mu wyznanie? Jak myślicie?


Jedno jest pewne: na spotkanie z Byczkiem Zalotnikiem Kr♥wa postanowiła "się zrobić": na policzkach róż, na rzęsach tusz, w miasto rusz!


Nawet rogi ma pod kolor make-up'u ;)


No i, rzecz jasna, skrzydła. By polecieć do Byczka... jak na skrzydłach :)


Najpierw tak się podekscytowała, że aż zarumieniła się gdzieniegdzie!


A z tego wszystkiego tak się zawstydziła, że obróciła się... na pięcie i tyle ją widzieli ;)


Taaaak... Na szczęście w Nitce można ją czasem spotkać. Stoi sobie na półeczce z artefaktami (no, chyba, że ktoś już ją pokochał i zabrał do domu ;) )... Taka Kr♥wa!


Takie cuda - tylko w Nitce :)
Nie tylko w Walentynki...

Wszystkiego walentynk♥wego, Kochani! K♥chajcie nas! :)

środa, 13 lutego 2013

Zak♥chane p♥ uszy!

Właśnie takie są nasze trzy walentynkowe myszki :)
A uszy ich różne-różniste: pasiaste, kraciaste, w kropeczki...


Do uszu zaś pasują im spodenki lub koszulki. A wszystkie myszki pasują do siebie. Jak ulał. Albo, lepiej, jak uszył ;)


Na takie uszka aż chce się szepnąć coś miłego... Jeśli w Waszej okolicy brakuje takich miłych, myszkowych uszek - możecie je sobie sprawić. W Nitce, rzecz jasna!


Myszka może być też uroczym walentynkowym podarunkiem.
Jeśli jednak, jak bohaterka piosenki, chciałybyście wyznać "no bo ja się boję myszy" (choć bać się nie ma czego - wcale nie są tak trudne do uszycia jak się zdaje ;) ), możecie stworzyć inną miłosną maskotkę. Dla miłych sercu Świnek i Króliczków. Małe filcowe breloczki - lub broszki. Świetne jako walentynkowe last minute ;)


A jeśli marzy Wam się prezent w postaci Popołudnia We Dwoje... możecie posłać przychówek do Nitki na warsztaty ;)


poniedziałek, 11 lutego 2013

Reszt(k)owe ogłoszenie bardzo drobne

Czytelnicy Nasi Kochani! Resztkowicze!

Czas nam śmiga tak szybko, że tym razem przydarzył nam się "mały" poślizg reszt(k)owy - losowanie będzie w weekend. Wybaczcie to skandaliczne opóźnienie...

W ramach przeprosin - przedłużamy zapisy! Do północy w piątek można się jeszcze zgłaszać, o tu.

Nitki

PS. No i życzymy Wam, z całych serc Nitkowych, żeby Wasza doba była dłuższa niż nasza... ;)

piątek, 8 lutego 2013

Rosną nam nowe kadry!

W poście urodzinowym zapowiadałyśmy, że pokażemy szyciowe wyczyny pewnej Młodej Damy. Gotowi? Możemy zaczynać?

Młoda Dama to Wiktoria, córka naszej Nitkowej Kasi. Kto do Nitki wpada być może ją spotkał, bo Wiktoria czuje się w Nitce... jak w domu :) Jest prawdziwą iskierką i nieocenioną pomocą. A do tego, co nie dziwi, złapała szyciowego bakcyla!

Nie uwierzycie, ale szycie Wiktorii zaczęło się niespełna rok temu. Najpierw były rzeczy prostsze, teraz pojawiają się projekty nie tylko skomplikowane, ale i własnego pomysłu.
Na urodzinach Nitki Wiktoria z dumą prezentowała własnoręcznie uszytą... torbę!

Torba pojemna, w wesoły wzór w Myszki Miki.


Ale to wcale nie jest taka prosta torba. Po pierwsze - ma profesjonalnie wszyty zamek. Nikt niepowołany nam do niej nie zajrzy ;) Dodatkowo bezpieczeństwo "wsadu" zwiększa konstrukcja, bo torba składa się, tworząc klapkę.


W środku, rzecz jasna, podszewka. Jasna. Ręka w górę - kto się zgadza, że w torbie z jasną podszewką łatwiej coś znaleźć? ;)


A w przypadku tej torby to szczególnie istotne - po rozłożeniu jest naprawdę pojeeeemnaaaa... :)


Wiktorii gratulujemy tak udanego "uszytku" i czekamy na kolejne! 
To prawdziwa przyjemność patrzeć, jak Młode Damy zakochują się w szyciu...

No i co, czy teraz wierzycie, że w Nitce szycie jest dziecinnie proste? ;)

wtorek, 5 lutego 2013

Zrób sobie... poduchę-kokarduchę!

Z małym poślizgiem (czy u Was też podstępne roztopy? ;) ) zapraszamy na kolejny Nitkowy tutorial. W dzisiejszym odcinku - poduchy-kokardy. 


Bo bardzo się Wam spodobały, a my lubimy jak dzięki nam możecie otaczać się tym, co się Wam podoba ;)

Co nam będzie potrzebne? Przede wszystkim tkanina. Może być jeden rodzaj, ale naszym zdaniem bardzo ciekawy efekt daje połączenie różnych wzorów na poduszce właściwej i szarfie. Albo wzorzyste tło i szarfa gładka. U nas tło będą stanowiły miłosne motyle :)
Prócz tkaniny: wypełniacz (można wybebeszyć starą poduszkę, z pewnością znajdziecie jakąś, która już się opatrzyła...), miara krawiecka, ostre nożyczki, szpilki i maszyna z pasującymi do tkaniny nićmi oraz igła do szycia ręcznego. 


Z tkaniny bazowej wykrawamy prostokąt, który będzie stanowił poduszkę. Nasz ma wymiary 110x30 cm, co oznacza, że gotowa poduszka będzie wielkości ok 54x29 cm (odejmujemy po ok 0,5 cm z każdej strony na zapasy szwów).


Materiał składamy wzdłuż na pół prawą stroną do prawej. Zszywamy wszystkie brzegi, w dolnym szwie zostawiamy otwór - przez niego przewiniemy poduszkę na prawą stronę, przez niego zostanie wypchana. Otwór powinien mieć ok 7-8 cm.


Szyjemy 0,5 cm od brzegu, prostym, niezbyt gęstym ściegiem.


Moment do którego zszywamy dół łatwo można wyznaczyć składając materiał na pół i zaznaczając środek szpilką, szycie kończymy ok 4-4,5 cm przed nią. W tej samej odległości od szpilki zaczynamy szew na drugiej części dołu.


 Tak wygląda dół z przerwą w szwie po środku.
 

Przed wywinięciem na prawą stronę koniecznie pamiętajcie o zabezpieczeniu szwów, by się nie nadpruły - przez zawiązanie nitek albo ściegiem wstecznym. Ścieg wsteczny robimy na długości ok 2 cm.


Przewijamy poduchę na prawą stronę i zaczynamy wypychanie. Ilość wypełnienia zależy od efektu jaki chcemy osiągnąć, z mniejszą ilością wkładu kokarda będzie bardziej wiotka, z większą - sprężysta jak z opakowania prezentu w amerykańskiej kreskówce ;)


Kiedy uznamy, że już jest dostatecznie wypełniona - zaszywamy otwór. Można zrobić to maszynowo - to miejsce i tak będzie przykryte. Naszym zdaniem jednak i łatwiejszy i ładniejszy jest szew ręczny.


Gotowe!





Teraz wykrawamy szarfę. Będą na nią potrzebne dwa kawałki materiału długie i wąskie. Ich dokładne wymiary zależą od naszych oczekiwań, spójrzcie na zdjęcia w tym poście - szarfy mogą być albo powłóczyste, albo bardziej oszczędne. Nasza została skrojona z szerokości materiału, czyli ma długość ok 110 cm, szerokość to 20 cm.


Żeby szarfa wyglądała ciekawiej jej brzego przycinamy pod kątem ok 45 stopni.


A drugi koniec przycinamy w drugą stronę.


Składamy materiał prawą stroną do prawej i obszywamy wszystkie brzegi, szyjemy 0,5 cm od brzegu.


Na jednym końcu zostawiamy niewielki otwór, 3-4 cm wystarczą żeby wywinąć szarfę na prawą stronę.


BARDZO WAŻNE! Koniecznie przycinamy materiał na wszystkich narożnikach! Dzięki temu po wywinięciu uzyskamy ładne szpice, nie będzie zgrubień.


Uważajcie tylko, żeby nie naruszyć szwu! trzymamy się jakiś minimetr od niego.


Po przewinięciu szarfę dokładnie prasujemy. Owszem, pogniecie się jeszcze, ale chodzi o to, by nadać ładny kształt brzegom i narożnikom.


Oczywiście zaprasowujemy do wewnątrz także materiał na brzegach otworu na wywinięcie.


Tak wygląda w proporcji do szerokości szarfy.





Otwór zszywamy szyjąc prostym ściegiem blisko brzegu. Jeśli chcemy pomiędzy warstwy tkaniny można wpuścić metkę - odwróci ona uwagę od szwu i będzie stanowiła ciekawy akcent. Pamiętajcie o ładnym zawiązaniu i delikatnym przycięciu nitki!


Gotową szarfę przymierzamy na poduszce. Powinna ją ściskać, ale być na tyle luźna by poduszkę dało się bez większego problemy włożyć w tunel.


Miejsce szycia zaznaczamy szpilką.


Układamy brzegi szarfy równo i przeszywamy w zaznaczonym miejscu.


Szyjemy bardzo dokładnie od brzegu do brzegu i pamiętamy o starannym zabezpieczeniu brzegów (ponownie polecamy ścieg wsteczny!).


Wkładamy poduchę w tunel szarfy, drapujemy i przesuwamy szew szarfy nieco na tył...


... i voila!


Mamy poduchę-kokarduchę!
Jeśli uszyjecie swoje wersje - koniecznie pochwalcie się nimi podsyłając nam linki w komentarzach lub zdjęcia na facebooku!


Czy zauważyliście, że jest dość miłosna w wyrazie? W końcu mamy luty! Czas zacząć walentynkowe szycie! 
A taka kokarda będzie jak znalazł - doskonale zmieszczą się na niej dwie zakochane głowy i z jaką łatwością będzie można spoglądać sobie w oczy...
A kolejne walentynkowe propozycje już wkrótce :)

czwartek, 31 stycznia 2013

Le Komin!

Gdy pogoda za oknem taka jak widać - czyli nijaka dość, gdy ni ciepło ni zimno - bo termometr pokazuje stany dodatnie, ale jakoś nie są one odczuwalne, gdy na wełniane otulacze już jakby za ciepło - ale coś by się jednak na tę szyję łabędzią przydało, idealnym rozwiązaniem jest komin tkaninowo-dzianinowy. Szyty.
Prosty, niebanalny, lecz banalnie prosty.

I na dodatek - szalenie szykowny. Jak wprost z Paryża. Taki właśnie Le Komin!


 Nie bardzo ciepły, tak w sam raz. Oczywiście mogący mieć milion oblicz: bardzo eleganckie, nieco mniej "sztywne", całkiem sportowe - wszystko w zależności od użytych tkanin. A wyboru tych ostatnich w Nitce nie brakowało nigdy i nie brakuje nadal!


No i taki komin świetnie się komponuje z bluzkami czy tunikami (a nawet sukienkami) nietoperzami, które wciąż są w trendzie. Nie wspominając już o tym, jak są wygodne i świetnie maskujące ;)


Nam bardzo kominy przypadły do gustu!


A Wy możecie sobie takie u nas uszyć - np. na warsztatach w poniedziałki o 18 :) Choć, rzecz jasna, każdy inny termin też będzie jak znalazł. Zapraszamy!